23.01.2021

Książeczki SKO

Plakaty Szkolnej Kasy Oszczędności zachęcały uczniów w PRL-u do gospodarowania pieniędzmi. Były konkursy i nagrody. Takie, do których dzieciom śmiały się oczy. Bo rower w tych czasach to było coś!

Niewielkie papierowe książeczki z napisem Szkolna Kasa Oszczędnościowa. Niemal każdy kto w okresie PRL-u chodził do szkoły podstawowej musiał taką mieć. O tym, że dzieci trzeba uczyć oszczędzania mówiono już w Polsce XVIII-wiecznej. Wzmiankę na ten temat znajdujemy m.in. w materiałach utworzonej w 1773 r. Komisji Edukacji Narodowej, pierwszego na świecie nowożytnego Ministerstwa Oświaty. W 1925 r. Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Stanisław Grabski wydał okólnik głoszący, że dzieci i młodzież należy uczyć umiejętności i zasad oszczędzania pieniędzy. Nauka miała być realizowana poprzez system szkolnych kas oszczędności.

Później szkolne kasy oszczędności zostały oddane pod kuratelę Pocztowej Kasy Oszczędności (dzisiejszy PKO Bank Polski), największej instytucji oszczędnościowej II RP. W ciągu roku legendarne książeczki miało już pół miliona dzieci.

Czy naprawdę oszczędzano? Pieniądze na uczniowskich kontach nie były oprocentowane. Ale przecież w tych czasach wcale nie o to chodziło, tylko o propagandowy "sukces". Ten zaś był.