18.10.2016

I co teraz?

Ziemia to warsztat pracy

Ludzie lubią i potrafią ją lepić. Jak nie garnki to większych gabarytów lepianki, jak nie pierogi to Plastusia. Mamy zdecydowaną tendencję do przebierania palcami. Z wyglądu, jak grabki, nasze dłonie nadają się idealnie do uprawiania ziemi.
Kiedy zaczęliśmy poważnie praktykować, Ziemia przerodziła się, jak okiem sięgnąć, w gigantyczne atelier tworzenia. Ziemia to najlepiej wyposażony dom. Platforma, na której miejsce znalazły również inne żywioły. Ziemska spiżarka, wypełniona bogactwem zasobów naturalnych, barwnymi minerałami – kosmicznym spadkiem po gwiazdach, stanowiła świetnie zaopatrzone środowisko, by przyjąć na swoje łono różne formy życia. Jej zewnętrzna warstwa, czyli gleba, to fantastyczna produktywna fabryka, o której mogliśmy tylko zamarzyć, kiedy odkrywaliśmy z niedowierzaniem
pokłady jej bioróżnorodności. Jest złożem pierwiastków i substancji odżywczych. Potrafi magazynować wodę i powietrze. Spuścizna miliardów lat to dziedzictwo, które Homo sapiens dostał jako wyprawkę na dobry początek swojego rozwoju. A jednak pierwsza wielka rewolucja człowieka, która miała miejsce około 8 tysięcy lat temu, krok milowy w dotychczasowym wyczerpującym stylu życia, czyli wprowadzenie rolnictwa, zaburzyła równowagę na Ziemi na skalę do tej pory nieznaną. Zmieniła diametralnie relację człowieka z naturą.

Równowaga na Ziemi określana była współistnieniem i połączeniem. Wzajemnym przystosowywaniem się gatunków do środowiska i środowiska do gatunków. W ten sposób nie powstawały nadużycia. Większość gatunków żyjących na Ziemi czerpie z niej tylko to, co konieczne. Człowiekowi, mimo podobnych początków, nie udało się jednak nie wybiec poza zasadę. Nierównowagę wprowadziło przede wszystkim rolnictwo, dla potrzeb którego człowiek wynajdywał coraz to większe ułatwienia. Melioracja miała poprawić strukturę wodną uprawnych ziem. Struktura naczyń połączonych funkcjonująca w przyrodzie wystawia rachunek każdej sztucznej ingerencji człowieka. Osuszanie terenów podmokłych osuszało również tereny uprzednio produktywne. Taka kolej rzeczy pociągała za sobą konieczność sztucznego nawadniania. W przeciwnym razie ziemia traciła roślinność, stawała się luźna i podatna na erozję. Warstwa płodnych gleb znikała wywiewana przez wiatr. 10 cm zniszczonej przez człowieka gleby w ciągu zaledwie 10 lat Ziemia odbuduje bez problemu, ale w ciągu tysięcy lat. Kolejne zachwianie spowodowały monokultury.

W naturze występuje różnorodność, człowiek zastosował jednorodność, która wyjaławiała glebę. Początkowo radził sobie stosując płodozmian, ale przy rosnącej populacji i apetycie zintensyfikował produkcję stosując nawozy sztuczne. Nienaturalne dla natury monokultury pozwoliły na szybki rozwój pasożytów, które niszczyły plony. Człowiek zastosował w odpowiedzi pestycydy. Te uratowały człowieka od głodu, ale zatruły wody, ziemię, zwierzęta i rośliny. Jego wynalazki zaczęły zagrażać jemu samemu. Natura posługuje się cyklem i odnawialnością. Człowiek tę zasadę zlekceważył. Zbierał plony, owoce, ale w zamian zaczął oddawać Ziemi śmietnik trudnych albo niemożliwych do przetworzenia odpadów: plastikowe opakowania, styropian, żelastwo.
I co teraz?
Żadnego z odpadów przecież nie zjemy. Chyba, że zamiast wymagać od Ziemi, by rozkładała plastik, przystosujemy własne organizmy do recyclingu ludzkich wynalazków. Planeta powoli nie ma gdzie ich pomieścić i nie wie, co z nimi zrobić. Wprowadzenie do szkół zajęć z rozróżniania oraz segregacji śmieci powoduje powstanie nowego, całkiem naturalnego odruchu, mianowicie dbania o nasz pierwszy dom-planetę.

Zajęcia w klasie III w ramach edukacji ekologicznej pakietu "Ziemia"wydanego przez Fundację Wspierania Inicjatyw Ekologicznych:

img

  • Kosmos
  • Pory roku i doba
  • Rodzaje krajobrazów Polski
  • Co zanieczyszcza glebę?
  • Dżdżownica - mieszkanka gleby
  • Plony ziemi

img

2
Dodaj Komentarz
  • 1
  • 3
  • 11
Komentarze