19.06.2011

Relacja z wycieczki do Warszawy

Korzystamy z zaoszczędzonych i zarobionych pieniędzy

Wspaniałe, słoneczne, niezapomniane, choć bardzo pracowite cztery dni ostatniego tygodnia roku szkolnego, uczniowie trzeciej klasy spędzili w Warszawie. Program wycieczki, przygotowany przez pana Krzysztofa Sowę był bardzo bogaty, ale trzeciaki dały radę! Codzienne dwunastogodzinne spacery dawały się we znaki, szczególnie nogom, ale umożliwiły zobaczenie wielu pięknych miejsc.

W poniedziałek poszliśmy na pierwszy spacer Krakowskim Przedmieściem, gdzie odwiedziliśmy Mikołaja Kopernika oraz posłuchaliśmy utworu Fryderyka Chopina na muzycznej ławeczce i pomodliliśmy się w kaplicy katyńskiej w kościele św. Anny. Następnie przez Plac Zamkowy udaliśmy się na Stare Miasto, gdzie oprócz Syrenki przywitał nas warszawski kataryniarz. Potem przeszliśmy do Placu Piłsudskiego, gdzie obserwowaliśmy zmianę warty pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza i odpoczęliśmy w Ogrodzie Saskim w towarzystwie pięknej fontanny i zegara słonecznego. Stamtąd poszliśmy na wspaniałą pizzę do Restauracji „Sphinx” i do Hostelu „Tamka”, gdzie czekało na nas wygodne łóżko.

Wtorek rozpoczęliśmy od Pałacu Kultury i Nauki. Najpierw zwiedzaliśmy  Muzeum Techniki, w którym utrwaliliśmy sobie wiadomości nt. środków lokomocji, komunikacji oraz Kosmosu i energii odnawialnych. Następnie przeszliśmy na wystawę „Człowiek. Ewolucja niezwykła” na XXX, VI i II piętrze oraz obejrzeliśmy Warszawę z tarasu widokowego. Dech zapierało, kiedy patrzyliśmy na naszą stolicę. Jest taka piękna i ogromna. Po krótkiej przerwie na drugie śniadanie ruszyliśmy dalej w drogę. Trochę pieszo, ale również metrem, bo najszybciej, zdążaliśmy do Łazienek. Tam obejrzeliśmy pałac na wodzie, amfiteatr, gdzie przywitały nas piękne pawie i pomnik Chopina, gdzie na muzycznej ławeczce posłuchaliśmy kolejnego utworu wielkiego kompozytora. Stamtąd ruszyliśmy na obiad i spotkanie ze zwierzętami do ZOO. Kolejne spotkanie ze zwierzętami czekało na nas w kinie 5D. Obejrzeliśmy film pt. „Planeta zwierząt” opowiadający o globalnym ociepleniu, zagrożeniach raf koralowych i wycinaniu lasów w dżungli. Wracając do hostelu przeszliśmy się kolejny raz Krakowskim Przedmieściem obok Pałacu Namiestnikowskiego, czyli siedziby naszego prezydenta i trafiliśmy na piknik wielokulturowy  „Warszawiacy nie z tej ziemi” zorganizowany przez Dom Spotkań z Historią. Tu zapomnieliśmy o zmęczeniu i bolących nogach, bo…mogliśmy pograć w piłkę i ciekawe nieznane gry z całej Europy, słuchając przy tym wspaniałej muzyki. I tak minął drugi dzień.

W środę ruszyliśmy najpierw na ulicę Miodową, gdzie podziwialiśmy piękne pałace, w których obecnie mieści się np. Ministerstwo Zdrowia, Collegium Nobilium (obecnie Akademia teatralna), rezydencja Prymasa Polski. Idąc dalej zatrzymaliśmy się przy Pomniku  Powstania Warszawskiego i zajrzeliśmy do kościoła garnizonowego. Tak dotarliśmy do Barbakanu, gdzie po krótkim odpoczynku przeszliśmy pod Kolumnę Zygmunta, zatrzymując się na chwilę przy Pomniku Małego Powstańca i Jana Kilińskiego. Kolejny punkt naszej wycieczki to Zamek Królewski. Tu czekała pani przewodnik, która oprowadziła nas po królewskich komnatach. Zachwycały nas piękne meble, żyrandole, obrazy. Szkoda, że nie można było sobie posiedzieć w królewskim fotelu. Fajnie było, ale Warszawa czeka! Ruszyliśmy nad Wisłę. Autobusem przedostaliśmy się do Mostu Świętokrzyskiego. Z małymi utrudnieniami, z powodu budowy kolejnego odcinka metra, zeszliśmy nad brzeg, gdzie czekała na nas kolejna warszawska Syrenka. Ta była dużo większa. Po odpoczynku przeszliśmy pod Centrum Nauki Kopernik. Ale ogromne! Ale to zostawimy sobie na następne odwiedziny. Po obiedzie  w „Kubusiu” poszliśmy na wirtualne spotkanie z Fryderykiem Chopinem w jego muzeum, które mieści się w pałacu Ostrogskich na Tamce, czyli w sąsiedztwie naszego hostelu. Niesamowite emocje towarzyszyły nam podczas zwiedzania. Wszystko uruchamiane plastikową kartą! Najwięcej czasu spędziliśmy w pokoju specjalnie przygotowanym dla dzieci. Tu Chopin towarzyszył nam w trakcie układania puzzli, kolorowania, układania melodii i innych zabaw. Niesamowite! W ogóle nie chciało nam się wychodzić, ale…czekało lotnisko! I znów trochę metrem, trochę autobusem i do celu – Lotnisko im. Fryderyka Chopina na Okęciu. Ale wielkie! w porównaniu z Goleniowem. Chcieliśmy wysłać Emilkę do Poznania za 660zł, ale nie było miejsc. Może następnym razem? Na koniec zostawiliśmy sobie Złote Tarasy. Najlepsze były schody, trzy poziomy naraz! Ale jazda! I te drzwi obrotowe, można by się kręcić i kręcić! A ile sklepów? Nasza Askana to Pikuś. W drodze do hostelu „odwiedziliśmy” Szymona Majewskiego na Rotundzie -Oddziale Banku PKO BP i olbrzymią sztuczną palmę na Rondzie de Gaulle’a. Pełni kolejnych wrażeń wróciliśmy na Tamkę. Trzeba było się nie tylko wykąpać, ale i podszykować do wyjazdu!

Czwartek był ostatnim dniem naszego pobytu w stolicy, ale równie wspaniałym i ciekawym. Pojechaliśmy – oczywiście metrem i autobusem - do Wilanowa. A tam… „Wizyta u króla” w pałacu. Pani przewodnik rozdała nam specjalne ćwiczenia, które zawierały zadania w formie zagadek, puzzli, uzupełnianek i pomagały odpowiedzieć na pytania związane z życiem i działalnością Jana III Sobieskiego. Słuchając bardzo ciekawych historii, zwiedziliśmy jego komnaty, sypialnie, bibliotekę oraz inne pomieszczenia, po których chodził razem ze swoją liczną rodziną. Na koniec pani przewodnik ubrała Krystiana w kostium podobny – ale oczywiście dużo mniejszy – do tego, który nosił polski król. Zachwytom nie było końca! Pani przewodnik podziękowała nam bardzo za wspaniałe zachowanie. Podkreśliła, iż będziemy przykładem grupy, która umiała się zachować w tak zacnym miejscu. Wychodząc z pałacu spotkała nas jeszcze miła niespodzianka, bo czekał na nas drukarz i kowal. Zaprezentowali nam dawne sposoby pracy przy produkcji druku i wyrobu narzędzi z żelaza. W drodze powrotnej zaszliśmy jeszcze pod Świątynię Opatrzności Bożej z ogromnym wizerunkiem naszego Patrona szkoły, wykonanym z tysięcy małych zdjęć Polaków przesłanych SMS-ami. Żal było wyjeżdżać ze stolicy, ale tęsknota za domem po tylu dniach rozłąki – dla niektórych dzieci pierwszej w życiu – zwyciężyła, i z radością oczekiwaliśmy na nasz pociąg. Dobrze, że mieliśmy zarezerwowane miejsca, bo ciężko by było się wcisnąć! Po północy, już w piątek, szczęśliwie dotarliśmy do Gorzowa i z radością wszystkie dzieci wylądowały w ramionach stęsknionych rodziców. Ciekawe, kto tęsknił bardziej?!13VI11_09.JPG

 

13VI11_22.JPG

 

13VI11_31.JPG

 

13VI11_32.JPG

2
Dodaj Komentarz
  • 3
  • 12
  • 4
Komentarze